Zmagać się z chorobą

Jeżeli ciągłe pijaństwo należało wyrażać nie w kategoriach trwania w grzechu, ale zabulenia tkwiącego w jednostce, łatwo było przyjąć, że człowiek, który miał problem z piciem, zmagał się z chorobą. W rozdziale dziewiątym omówimy osiemnastowieczne korzenie tego przekonania. W drugiej połowie XIX wieku koncepcja traktowania pijaństwa jako choroby stała się ideowym sztandarem, pod którym kroczyli ci lekarze, którzy prowadzili krucjatę na rzecz założenia przytułków dla nałogowych pijaków i wprowadzenia ustawodawstwa o przymusowym ich leczeniu. Dziewiętnastowieczni reformatorzy żyli szczęśliwie, mając to samo danie podane na kilka sposobów: pijaństwo stanowiło wielki problem; nałogowe pijaństwo było chorobą, która stanowiła problem; sam alkohol zaś był zasadniczym problemem, gdyż prowadził zarówno do doraźnego upijania się, jak i choroby alkoholowej. Opierając się na tej mieszanej podstawie oraz zgodnie z programem określonego wieczoru lub bezpośrednim aspektem krucjaty, można było walczyć z pijaństwem, prowadzić kampanię na rzecz wstrzemięźliwości lub prohibicji i likwidacji alkoholu jako czynnika patogennego, albo działać na rzecz założenia zakładów odwykowych, w których chora osoba byłaby leczona. Wielu lekarzy, którzy wzywali do uznania teorii choroby, było jednocześnie zwolennikami całkowitego wyeliminowania alkoholu. Reformatorski ruch antyalkoholowy był w owym czasie powszechnym Kościołem, który u schyłku XIX wieku całkiem nieźle sobie radził z mieszanymi acz komplementarnymi artykułami wiary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *