Podsumował swoje wnioski następująco:

Dla niektórych obserwatorów diagnoza alkoholizmu nosi w sobie moralne piętno nowej szkarłatnej litery. Krytycy ci twierdzą, że współczesny model choroby alkoholowej nie jest niczym więcej jak tylko starym „moralnym modelem” (picie alkoholu jako grzech), przebranym w owczą skórę lub przynajmniej w biały fartuch lekarski. Pomijając już to, że podstawowe zasady teorii chorobowej należałoby jeszcze zweryfikować pod względem naukowym… zwolennicy modelu chorobowego nadal twierdzą z uporem, że alkoholizm jest jednolitym zaburzeniem, postępującą chorobą, którą można tylko czasowo powstrzymać przez całkowitą abstynencję. Z tego punktu widzenia alkohol dla niepijącego alkoholika symbolizuje owoc zakazany (sfermentowane jabłko), a alkoholowa wpadka równoznaczna jest z popadnię- ciem w niełaskę… Każdy, kto proponuje kontrolowane picie, zostaje napiętnowany jako agent szatana, namawiający naiwnego alkoholika z powrotem do grzechu pijaństwa… Marlatt najwyraźniej nie wziął pod uwagę tego, że na własny sposób mógł uwikłać się poniekąd w moralne oczernianie tych, którzy nie podzielali jego poglądów na naturę światła i prawdy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *