Kto raz byt alkoholikiem,

„Alkoholik zawsze będzie alkoholikiem” to – jak już wcześniej wskazywaliśmy – absolutny fundament teorii chorobowej. Dla Anonimowych Alkoholików jest to niezbywalne przekonanie, zrodzone ze wspólnych gorzkich doświadczeń osobistych. Pogodzenie się z tym przeświadczeniem uważa się za furtkę do wyzdrowienia, podczas gdy wszelka próba podważenia jego słuszności jest oznaką wyparcia. Wcześniej czy później, a prawdopodobnie wcześniej – jak mawiają Anonimowi Alkoholicy – osoba pijąca w sposób problemowy, która eksperymentuje z powrotem do picia towarzyskiego, ponownie znajdzie się w punkcie wyjścia. W rozdziale tym omówimy początki idei głoszącej, że osoba poważnie pijąca w sposób problemowy (w późniejszej terminologii nazywana „alkoholikiem”) musi przyjąć, iż abstynencja stanowi jedyną potencjalną trwałą drogę do pokonania problemu alkoholowego. Następnie przyjrzymy się pewnym odkryciom naukowym z początku lat sześćdziesiątych, które wskazują, że nauka całkowicie podważyła zasadność wiary w konieczność zachowania całkowitej abstynencji do końca życia. To, co się zdarzyło w ciągu lat nieustannych sporów i dyskusji, rewizjoniści zinterpretowali jako triumf nauki nad uprzedzeniami. Alkoholizm – głosił ten obóz – nie miał być już obecnie i w przyszłości postrzegany jako „nieuleczalna choroba”, tak jak epilepsja, którą kiedyś uważano za objaw diabelskiego opętania. Nie tylko niektórzy, ale być może wszyscy alkoholicy z pomocą behawioralnej psychologii mogli powrócić do kontrolowanego picia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *