Koncepcja choroby jako balsam dla udręczonych serc

Na początku lat sześćdziesiątych w kraju anglojęzycznym mało kto z osób zajmujących się zagadnieniem picia zakwestionowałby twierdzenie, że alkoholizm jest chorobą, jak też- że choroba ta to jedyny problem związany z alkoholem. Jakkolwiek niektóre kraje europejskie (szczególnie Francja i państwa skandynawskie) wyłamały się z anglosaskiego konsensusu, idee Jellinka wszędzie przyjmowano z szacunkiem. Koncepcja choroby była roboczym założeniem nauki i medycyny, stanowiła credo Anonimowych Alkoholików, była hasłem amerykańskiej Krajowej Rady ds. Alkoholizmu (NCA), przesłaniem wszystkich zabierających publicznie głos wykładowców i mediów. Na plakacie londyńskiej kampanii w 1963 roku widniało hasło: „Alkoholizm – to nie wstyd, ale choroba”, a chorobowa koncepcja alkoholizmu trafiła na ulice podczas wielu ińnych ogólnokrajowych i lokalnych kampanii, prowadzonych w wielu krajach. Same kampanie antyalkoholowe już dawno się zdezaktualizowały, stanowiły zdyskredytowane pokłosie wiktoriańskiej przeszłości, do lamusa poszły sztandary ruchu prohibi- cyjnego. Oto, w jaki sposób Marty Mann, pierwsza przewodnicząca amerykańskiej Krajowej Rady ds. Alkoholizmu (NCA), przyjaciółka Jellinka, która sama była niepijącą alkoholiczką, wyłożyła swoją taktykę „alkoholizmu jako choroby” w swej niezmiernie popularnej książce Primer on Alcoholism [Podręcznik alkoholizmu], po raz pierwszy wydanej w 1950 roku:
Alkoholizm jest chorobą, która przejawia się głównie w niekontrolowanym piciu ofiary, nazywanej alkoholikiem. Jest to postępująca choroba, która w przypadku nieleczenia z każdym rokiem powoduje coraz większe spustoszenie, coraz bardziej oddalając swe ofiary od normalnego świata i pchając je w coraz głębszą przepaść, z której są tylko dwa wyjścia: obłęd albo śmierć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *